witaj piąty roku



Czasami człowieka dopadają wątpliwości, strach i zwątpienie. Zdarza się, że ten stan trwa wyjątkowo długo, na tyle długo, że przechodzi w rezygnację. Szczególnie, gdy zewsząd słyszy się, że jest się beznadziejnym, że źle trzyma się igłotrzymacz Mathieu, źle pracuje nadgarstkiem lub nie myśli. 

Wtedy, bez względu na to czy jesteś uczniem, studentem, pracownikiem, mężem czy kochankiem, uchodzi z Ciebie powietrze, czasem stajesz się cieniem własnego siebie. I chociaż wiesz, że powinieneś wziąć się w garść to nie potrafisz. 

Wyjście ze swojej strefy komfortu nie jest wcale takie łatwe. Szczególnie, gdy musisz wybierać między szczelnym kokonem z kołdry i ciepłym łóżkiem a stawieniem czoła problemowi. Oczywistym jest, że na etapie rezygnacji, wybierzesz wyzwanie w postaci przespania jak największej liczby godzin w ciągu doby lub wpatrywanie się w wyimaginowany punkt na suficie. Bycie człowiekiem burito jest mało absorbujące, mało ambitne, ale za to jakie wygodne. 

Najgorsze są jednak ataki paniki, choć nie wiem, czy to nie za śmiałe określenie, kiedy uświadamiasz sobie, że jeszcze trzy semestry. Tylko trzy semestry i wyjdziesz w świat, będziesz szukał pracy, będziesz dorosły i niezależny od nikogo, absolutnie samodzielny. Kiedy w Twojej głowie pojawia się wielki neonowy napis: KONIEC ZABAWY, WITAJ W PIEKLE.

14 komentarzy:

  1. Wróciłaś! Jak ja się cieszę, że wróciłaś! Przesyłam dużo pozytywnej energii i wierzę, że wszystko będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, żebym się pozbierała i poukładała na nowo!
      Dziękuję za słowa wsparcia!

      Usuń
  2. Ja jestem teraz na czwartym roku, ale też już zaczęłam o tym myśleć, biorąc pod uwagę jak szybko zleciały te 3 lata...

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. ja już tęsknię. W życiu tak się nie bałam. Jeszcze chwila i wszystko będzie zależało ode mnie, wszystko. To przerażające!

      Usuń
  4. Jestem na piątym roku lekarskiego, nie mogłabym się bardziej identyfikować z tym co napisałaś. Leżenie rano pod kołdrą po wyłączeniu budzika i zastanawianie się ile razy jeszcze będę w stanie zwlec się z łóżka i markować normalne fukncjonowanie zanim coś we mnie nieodwracalnie pęknie... Strasznie się tego boję.

    Dobrze było przeczytać, że to nie tylko ja.

    A z drugiej strony to chyba dobrze o nas świadczy. Mimo odruchu wymiotnego na myśl o czytaniu kolejnych medycznych książek strasznie zależy mi na tym, żeby nie być partaczem. A to chyba pierwszy krok, żeby rzeczywiście nim nie zostać. Tak się pocieszam. I Ciebie trochę też mam nadzieję. Trzymaj się ciepło. / M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile semestrów zostało? 3 czy 4?
      Ja w tej chwili jestem naprawdę w głębokim, czarnym tunelu i próbuje się z niego wydostać. Mam nadzieję, że Ty aż tak mocno nie utknęłaś! I wiesz, pocieszyłaś mnie tym, że nie jestem sama. Okazuje się, że sporo osób jest na tym samym etapie.


      Nie podoba to, że się nad sobą użalam, ale i nad tym pracuję. Taką mam osobowość - deep depra, marudzenie i użalanie się :)
      Pozdrawiam znad chorób wewnętrznych psów i kotów.

      Usuń
  5. Nie moze byc tak zle ;) wiedza ze studiow jest, wystarczy troche odkurzyc, w razie potrzeby pytac o pomoc. Mysle, ze niezaleznie od zawodu kazdy kiedys zaczynal i wszedzie ktos pomoze.

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja przez to przechodziłam parę lat temu, studia na tym wydziale nieźle ryją psychę. Wielu moich znajomych korzystało z pomocy psychologów, brało antydepresanty. Uważam, że to nie powód do wstydu, choć samej udało mi się przetrwać bez pomocy z zewnątrz. To już końcówka, jesteś na finiszu. Po studiach jest naprawdę cudownie, fantastyczna praca, najcudowniejszy zawód na świecie <3 Nawet jeśli w pierwszy dzień świąt kończysz przyjmować o 4 nad ranem i po 3h pojawia się kolejny ciężki przypadek ;) Będzie dobrze, zobaczysz :) Pozdrawiam i życzę powodzenia! Jak najwięcej uśmiechu w nowym roku :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam z bliska życie studenta weterynarii, bo gdy ja hasałam radośnie po niezobowiązujących łąkach studiów o niczym, moja siostra studiowała właśnie ten kierunek i nie dość, że musiała się uczyć, to jeszcze czasem po powrocie do domu znajdowała kupę krowy w kieszeni kurtki. Ale myślę sobie, że w chwilach zwątpienia można spojrzeć na to tak - wytrwałaś już AŻ pięć lat i to naprawdę godne podziwu. A pracą nie należy się jeszcze, na zapas martwić, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy - może być, że tuż po studiach dostaniesz ofertę pracy jako weterynarz na dworze superbogatego sułtana, a do Twoich obowiązków będzie należało codzienne głaskanie setki jego szczeniaczków? Nie można wykluczyć takiej sytuacji. Warto czekać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluje świetnego bloga.
    Chętnie podejmę z Tobą współpracę.
    Proszę o kontakt na maila:
    info@paywin.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzeba posiadać umiejętności redaktora, żeby tak fajnie prowadzić blog i pisać takie udane artykuły.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cześć! jestem zachwycona Twoim blogiem!! Dziś spędziłam tu chyba 2h przeglądając Twoje posty.:)
    Widać, że robisz to co lubisz a to jest naprawdę najważniejsze.
    Liczę też, że będziesz mi mogła trochę pomóc, nie ukrywam, że jestem na pewnym zakręcie życiowym. W tym roku pisałam maturę i mam straszny problem i dylemat na jaki kierunek studiów się zdecydować. Czy Ty od początku wiedziałaś, że to jest właśnie ten kierunek?
    Wiem, na pewno, że chciałabym studiować w moim mieście czyli Bydgoszczy, przeglądając jakieś wykazy kierunków w moim mieście natrafiłam na http://www.wsb.pl/kandydaci/studia-i-stopnia/kierunki-i-specjalnosci , wiem, że na pewno nie zdecyduję się na żaden stricte matematyczny czy chemiczny kierunek, raczej wolałabym coś bardziej humanistycznego. Liczę na wszelkie wskazówki z Twojej strony jaki i innych czytelników.:))

    OdpowiedzUsuń